Przełom w leczeniu cukrzycy? To się dopiero okaże …
Czy po doniesieniach o rewelacyjnym odkryciu kanadyjskich badaczy na temat nowej metody leczenia cukrzycy u myszy możemy być optymistami o przyszłość cukrzycy wśród ludzi? Na to pytanie stara się odpowiedzieć prof. Jacek Sieradzki - prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. Poniżej zamieszczam wywiad przeprowadzony przez Sławomira Zagórskiego z Gazety Wyborczej.
Sławomir Zagórski: Naukowcy zaproponowali nowy sposób leczenia cukrzycy typu pierwszego, gdy zniszczeniu ulegają komórki trzustki produkujące insulinę. Udało się im za pomocą jednego zastrzyku wyleczyć z tej choroby myszy. Jakie jest znaczenie tego odkrycia?
Prof. Jacek Sieradzki: Dzięki tej pracy wiemy dziś troszkę więcej o mechanizmie powstawania cukrzycy typu pierwszego, a konkretnie o tym, że pewien udział ma w tym także układ nerwowy. Do tej pory nie braliśmy tego w ogóle pod uwagę. Kanadyjczycy określili na tej podstawie substancję, która może pomagać i - jak się okazało - pomaga chorym myszom. Z tym, że są trzy istotne "ale". Po pierwsze, myszy trzeba było najpierw trochę popsuć, a potem naprawić. Po drugie, wyniku uzyskanego na zwierzętach nie można automatycznie przenosić na ludzi. I wreszcie po trzecie, Kanadyjczycy zajęli się cukrzycą typu pierwszego, a ta stanowi tylko 10 proc. wszystkich przypadków tej choroby nazywanej nie bez kozery epidemią XXI wieku.
S.G.: A więc trudno mówić tu o przełomie?
J.S.: To się jeszcze okaże. Każda nowa wiadomość zbliżająca nas do poznania mechanizmów choroby zawsze nosi zalążki przełomu. Praca Kanadyjczyków budzi pewne nadzieje, że znajdziemy sposób na typ cukrzycy, na który chorują przede wszystkim młodzi ludzie. Jeśli substancja pomagająca myszom zadziała u człowieka, byłaby to pierwsza udana próba zapobiegania tej ciężkiej chorobie. Takich prób prewencji było do tej pory wiele. Niestety, wszystkie spalały na panewce.
S.G.: Załóżmy, że próby na ludziach się powiodą. Za ile lat możemy mieć z tego lekarstwo?
J.S.: Najwcześniej za 8-10 lat.
S.G.: Wiemy, jak chronić się przed znacznie częstszą formą cukrzycy typu drugiego atakującą ludzi w średnim wieku i starszych?
J.S.: Doskonale, i to od dawna. Trzeba mniej tłusto i słodko jeść, ruszać się, kontrolować ciśnienie. Tu metody zapobiegania są proste, tyle że ludzie nie chcą się do nich stosować.
S.G.: Na jaki przełom w leczeniu cukrzycy Pan czeka?
J.S.: Nie chciałbym się bawić w układanie rankingu osiągnięć naukowych, ale dla mnie takim odkryciem byłoby znalezienie genu, którego uszkodzenie odpowiadałoby przynajmniej za jakąś istotną część zachorowań na cukrzycę typu drugiego [kiedy insuliny jest pod dostatkiem, ale komórki trzustki są na nią niewrażliwe]. Wierzę, że doczekamy się tego w najbliższych latach.
Misiek
Zdjęcie pochodzie ze strony http://www.cukrzyca.info.pl/pt/komunikaty/news/1173.html
Przeczytaj artykuły na podobny temat:
- Zastrzyk w cukrzycę
- PEN – Dwa oblicza cukrzycy: cukrzyca typu 1
- Nowy sposób leczenia cukrzycy
- Jeszcze więcej genów cukrzycy
- Badania nad doustnymi preparatami insuliny w celu zapobiegania cukrzycy typu 1
4 Odpowiedzi »
Zostaw odpowiedź
i co dalej ?
minęły cztery lata i cisza........... nic nie wiadomo?
Przez 36 lat chorowania na cukrzycę insulinozależną, słyszałem wiele cudownych metod leczenia, wyleczenia. Do tej pory nic się nie zmieniło.
Diabetologia leczy CUKRZYCĘ a nie człowieka chorego na cukrzycę. Jest to zasadnicza różnica, wręcz ogromna.
Nie leczmy cukrzycę a człowieka z uwzględnieniem wszystkich wydarzeń towarzyszących cukrzycy, żyjącego, borykającego się ze zbyt wieloma problemami.
Odmierzamy ścisłą porcję insuliny, a co się dzieje z posiłkami, źródłem glukozy?
I co się profesorzyna uczepił drugiego typu cukrzycy, na który każdy chory SAM SOBIE ZAPRACOWAŁ!
" Kanadyjczycy zajęli się cukrzycą typu pierwszego, a ta stanowi tylko 10 proc. wszystkich przypadków tej choroby nazywanej nie bez kozery epidemią XXI wieku. " - pewnie profesor miał, ma małe dziecko chore na cukrzycę, i uważa że ważniejsze jest opracowanie szczepionki, leku na typ drugi rzeczonej choroby ( ten lek istnieje od bardzo dawna: rusz dupę z fotela, i przestań się obżerać ) .
Szlag by trafił łapiduchów z Bożej łaski.
Choruje juz 38 lat od 14 roku zycia ...najgorsze to klucie zdaza mi sie nawet czesto z 8 razy dziennie .
Najbardziej przydalby sie ten zegarek ,ktory pokazuje jaki sie ma cukier .Juz insuline mozna sobie podawac ,ale jakby zegarek alarmowal o zlym stanie cukru ..czy za maly , czy za duzy to by juz bylo mistrzostwo swiata dla mnie.To moge dalej chorowac